Sokolica to szczyt w Pieninach, który wbija się 747 metrów nad poziom morza i góruje nad przełomem Dunajca. Właściwie każdy, kto planuje wycieczkę w te góry, prędzej czy później stanie przed wyborem: Trzy Korony czy właśnie Sokolica? Ta druga jest niższa, ale ma w sobie coś, co przyciąga tłumy – może to ta słynna sosna rosnąca na krawędzi przepaści, a może widoki na wijący się w dole Dunajec.
Szczyt leży w Pienińskim Parku Narodowym, w granicach administracyjnych Krościenka nad Dunajcem. Zbudowany jest z twardych wapieni rogowcowych, które tworzą charakterystyczne, niemal pionowe ściany opadające w stronę rzeki – miejscami różnica wysokości sięga ponad 300 metrów.
- zapierające dech w piersiach widoki
- słynna sosna na krawędzi
- niepowtarzalny przełom Dunajca
- różnorodność szlaków turystycznych
- bliskość do Szczawnicy
Dlaczego warto wybrać się na Sokolicę
Z punktu widokowego na szczycie rozciąga się panorama, która łączy w sobie kilka różnych światów. Na zachodzie widać Trzy Korony z ich masywem, na wschodzie Małe Pieniny z Wysoką i Wysokim Wierchem, dalej Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. W dobrą pogodę, na południowym zachodzie, wyłaniają się Tatry – zarówno Bielskie, jak i fragment Wysokich.
Ale prawdziwą gwiazdą widoku jest przełom Dunajca wijący się głęboko w dole. To właśnie pod Sokolicą znajduje się tak zwany Loch – najgłębsze miejsce w całym przełomie, gdzie woda sięga 9 metrów głębokości. Z góry widać tratwy spływające rzeką, a w sezonie ich kolorowe parasole tworzą ciekawy akcent w zieleni lasu.
Słynna sosna – symbol Pienin
Na szczycie Sokolicy rośnie kilka reliktowych sosen. Jedna z nich, ta najbardziej charakterystyczna, stała się nieoficjalną ikoną całych Pienin. Jej poskręcany kształt i położenie na krawędzi urwiska fotografowano już w XIX wieku – albumy ze zdjęciami tego miejsca wydawał Franciszek Wyspiański, ojciec Stanisława. Wcześniej sosna trafiała też na obrazy, między innymi namalował ją Józef Szalay, twórca uzdrowiska w Szczawnicy.
Badania przeprowadzone w latach 1995-1996 wykazały, że najstarsze sosny na Sokolicy miały wtedy około 550 lat, co czyniło je najstarszymi sosnami w Polsce. Niestety, w 2018 roku podczas akcji ratunkowej śmigłowiec uszkodził jedno z najcenniejszych drzew, co wywołało spore poruszenie.
Mimo uszkodzenia, sosny wciąż rosną na szczycie i wciąż robią wrażenie. Ich obecność w tak ekstremalnych warunkach – na skalistej grani, wystawionej na wiatry – pokazuje, jak bardzo przyroda potrafi być odporna.
Szlaki na Sokolicę – jak się tam dostać
Do szczytu prowadzi kilka szlaków, a wybór zależy głównie od tego, skąd startujemy. Najpopularniejsza trasa wiedzie ze Szczawnicy niebieskim szlakiem przez Drogę Pienińską. To najkrótsza opcja, zajmuje około 1,5 godziny w jedną stronę, ale właśnie dlatego jest najbardziej zatłoczona w sezonie.
Dodatkową atrakcją tego wariantu jest przeprawa przez Dunajec tratwą – można ją zrobić w okolicach przystani, ale uwaga: działa tylko od maja do października i w określonych godzinach. Warto sprawdzić to wcześniej, żeby nie stać przed zamkniętą przystanią.
Alternatywą jest wyjście z Krościenka nad Dunajcem – trasa trochę dłuższa, ale spokojniejsza. Jest też opcja startu ze Sromowiec Niżnych, choć ta wymaga więcej czasu.
Niezależnie od wybranego szlaku, trzeba się liczyć z tym, że początek będzie dość stromy. Pierwsze kilkaset metrów to ciągłe podejście po schodach – kamiennych lub drewnianych, miejscami naprawdę stromych. Ścieżka prowadząca bezpośrednio na szczyt odbiega od głównego szlaku i jest zabezpieczona metalowymi poręczami, co ułatwia wspinaczkę na ostatnim odcinku.
Dla kogo jest Sokolica
Sokolica to dobry wybór dla rodzin z dziećmi, pod warunkiem że dzieci są już w wieku, w którym dają radę pokonać strome podejście. Nie jest to spacer, ale też nie ekstremalny wysiłek – większość turystów bez problemu dociera na szczyt. Trzeba tylko pamiętać o wygodnych butach i wodzie, bo w upalne dni podejście potrafi dać się we znaki.
Miłośnicy fotografii znajdą tu raj – oprócz słynnej sosny, same widoki na przełom i otaczające góry dają mnóstwo możliwości do ciekawych kadrów. Rano i wieczorem światło jest szczególnie ładne, choć wtedy trzeba liczyć się z tym, że zejście może wypaść po zmroku.
Osoby szukające spokoju powinny unikać weekendów i lipca-sierpnia, bo wtedy na szczycie bywa tłoczno. Wczesna wiosna lub jesień to lepszy czas na bardziej kameralne doświadczenie.
Co warto wiedzieć przed wyjściem
Wstęp na szczyt Sokolicy jest płatny – podobnie jak na Trzy Korony. Bilet kosztuje kilkanaście złotych (dokładne ceny najlepiej sprawdzić na stronie Pienińskiego Parku Narodowego, bo mogą się zmieniać). Dobra wiadomość: ten sam bilet uprawnia do wejścia na Trzy Korony tego samego dnia, więc jeśli ktoś ma siły, może zaliczyć oba szczyty.
Na całą wycieczkę warto zarezerwować 3-4 godziny, licząc z przerwą na podziwianie widoków i zrobienie zdjęć. Jeśli planujemy też przeprawę tratwą, doliczyć trzeba czas oczekiwania na przystani.
Dojazd do punktów startowych nie stanowi problemu. Zarówno Szczawnica, jak i Krościenko nad Dunajcem mają parkingi, choć w sezonie mogą być zapchane. Lepiej przyjechać wcześnie rano albo zostawić auto gdzieś dalej i dojść pieszo – to i tak część przygody.
Praktyczne informacje
Wysokość szczytu: 747 m n.p.m.
Czas wejścia: około 1-1,5 godziny ze Szczawnicy, nieco dłużej z Krościenka
Ceny biletów: kilkanaście złotych (bilet wspólny z Trzema Koronami), aktualne ceny na stronie Pienińskiego Parku Narodowego
Najlepszy okres: maj-październik, choć szlak jest dostępny przez cały rok (zimą wymaga odpowiedniego sprzętu)
Dojazd: Szczawnica lub Krościenko nad Dunajcem – obie miejscowości mają parkingi i są dobrze skomunikowane
Trudność: średnia – strome podejście, ale szlak dobrze oznakowany i zabezpieczony
Pod szczytową ścianą Sokolicy znajduje się charakterystyczna skała zwana Głową Cukru, którą najlepiej widać z Drogi Pienińskiej. To dobry punkt orientacyjny podczas spływu Dunajcem – flisakowie często o niej opowiadają.
Sokolica to miejsce, które łączy w sobie kilka rzeczy naraz: niezłe widoki, odrobinę wysiłku fizycznego i kawałek historii zapisanej w korze starych sosen. Nie trzeba być doświadczonym górołazem, żeby tam dotrzeć, ale trzeba mieć ochotę na solidne podejście. W zamian dostaje się panoramę, która pokazuje Pieniny z jednej z lepszych perspektyw.
